Fałszywe sklepy obuwnicze, zbudowane przez AI i reklamowane na Instagramie, podszywają się pod znane marki. Nabrać dał się nawet ekspert od bezpieczeństwa w sieci.
Kliknąłem w reklamę znanej marki obuwia na Instagramie – tak zaczyna swoją historię Kornel Wawrzyniak w „Przeglądzie”, przedrukowanym przez Onet. Strona wyglądała znajomo, a oferta była zwyczajna. Mimo to po zapłacie autor dostał potwierdzenie transakcji po chińsku. Co ważne, sam zawodowo ostrzega przed zagrożeniami w sieci.
Fałszywe sklepy obuwnicze na masową skalę
Według autora fałszywe sklepy obuwnicze i odzieżowe to masowy proceder. Oszuści wyłudzają zwykle od 100 do 400 zł od jednej osoby, ale robią to hurtowo. Stronę sklepu tworzą przy tym za pomocą AI w kilkanaście minut. Dodają wygenerowane zdjęcia butów oraz fałszywe opinie klientów.
Następnie przejmują stare, legalne profile na Facebooku. Dzięki temu ich reklamy przechodzą automatyczną weryfikację. Z kolei algorytm kieruje je do osób, które faktycznie szukały obuwia. Ponadto filtry ukrywają komentarze ze słowami „scam” czy „oszustwo”. W efekcie klient dostaje tanią podróbkę z Chin albo traci dane karty w fałszywej bramce płatniczej.
Marka płaci podwójnie
Dla producentów i sprzedawców obuwia to realna strata. Po pierwsze, oszuści wykorzystują ich logotypy i wygląd stron. Po drugie, rozczarowany klient często obwinia prawdziwą markę. Dlatego warto działać zawczasu:
- Monitoruj reklamy. Sprawdzaj Bibliotekę Reklam Mety pod kątem nazwy marki i kolekcji.
- Zgłaszaj podróbki. Fałszywe sklepy zgłaszaj platformie i do CERT Polska.
- Informuj klientów. Na stronie i w social mediach podaj oficjalne adresy sklepów i listę autoryzowanych sprzedawców.
- Chroń konta. Włącz logowanie dwuskładnikowe dla administratorów, bo stare profile firm są celem przejęć.
Meta pod presją
Według raportów Revoluta platformy Mety odpowiadają za 58 proc. scamów zgłaszanych przez klientów w Polsce. Co więcej, Agencja Reutera dotarła do dokumentów, z których wynika, że reklamy oszustw mogły dawać firmie ok. 10 proc. przychodów. Meta natomiast zapewnia, że stosuje wielopoziomowy system kontroli. Pod koniec sierpnia minister cyfryzacji wystąpił do Komisji Europejskiej o 250 mln euro kary dla koncernu. Dopóki jednak fałszywe sklepy obuwnicze będą się opłacać, marki muszą same pilnować swojego wizerunku.
Źródło: Onet / „Przegląd”
Fot. drobotdean / Freepik









